Może najpierw napiszę jak było na WOŚP...

Była to niedziela więc najpierw do kościoła. Po kościele z Andzią do CCC- tak z nudów. Wpadłyśmy na pomysł, że pojedziemy na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Więc to miało być ogólnie tak, że miałam tam iść z Agatą i Andzią, ale zadzwoniła Nacia i poszła z nami. Na początku było trochę nudno. Zaczepiły nas jakieś wolontariuszki. Okazało się, że jedna z nich to chodziła na siatkówkę do MOS-u. Później zaczął padać deszcz więc poszłyśmy do Solarisa. Jak byłyśmy w Solarisie to zadzwonił do mnie tato i powiedział, że czeka na nas koło straży pożarnej [ ;-D]. Poszłam do taty z Agatą a dziewczyny zostały jeszcze chwilę w Solarisie. Miały do nas dojść. Oczywiście nas olały ale nie był to jednak dzień stracony... Z tatą pałętaliśmy się koło straży i było fajnie bo było kilku znajomych taty. Dokładnie to cała zmiana 2 z JRG 2 w Opolu i ze zmiany 1 był pan Marcin [ z OSP Dobrzeń Wielki.]. Zmierzając powoli w kierunku przystanku ktoś zaczepił tatę. Okazało się, że był to pan Dawid. Trochę pogawędziliśmy no i na przystanek... Dalej to już nic ciekawego...
* * *
W późniejsze dni było... no... nie najgorzej... Dni były fajne w szkole to głupie w domu, fajne w domu głupie w domu. W sumie to bardziej były fajne niż głupie. Chociaż to mnie cieszy! No i to by było na tyle...
Paa.! ;*