Dzisiaj to dopiero było...
Wczoraj umówiłam się z Nacią na rowery. Miałyśmy jechać na Malinę, ale troczę padało nad ranem.
Później i tak pojechałyśmy tylko nie na Malinę.
Tak se po obwodnicy jeździłyśmy.
Ale fajowo było. Naci się zepsuły pedały.
- Ej Paula pedały mi się zepsuły...
- Łańcuch ci spadł.
-Nie.
Jak nie jak tak. tylko ciężko się zakładało ten łańcuch, bo nie na tą przerzutkę co trzeba. ;-D
Po rowerowej wyprawie na przedszkole.
Na przedszkolu spotkałyśmy Misię! Nie bała się nas. <hura>
Później nam uciekła, ale było fajnie i bez niej...
Koło 2O:15 [jakoś tak] podszedł do nas pijany gościu i coś do mnie gadał,
a ja nic a nic go nie rozumiałam.
Później Kuczek do mnie
-Wiesz co on do ciebie gadał?
-Nie ;-)
-A przetłumaczyć ci?
-Tak.
-On coś mówił, że pomylił cię z jakąś typką, która obrażała jego starą na boisku.
Ha ha ha ...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz