czwartek, 14 lipca 2011

To było we wtorek . . .

Wtorek, 12 lipca 2011... Najlepszy dzień w moim życiu!!
Co się a dworze działo... MASAKRA!!!
Kanapki w parku, rzucanie się jarzębiną... Genialnie było!
Przed kanapkami na przedszkolu. Tam to wszyscy śpiewali. Festiwal piosenki normalnie...
No to poszliśmy pod kościół. Mieliśmy śpiewać 'Baby' Justina Biebera, ale tak nam trochę głupio było to staliśmy prawie w kościele i czekaliśmy na ekipę. 
Justa wyszła z kościoła i jak mnie zobaczyła to małe zdziwko miała. 
A ja nie wiem dlaczego ;-P.
Było bardzo fajnie. Nawet nie czułam smutku i samotności,
do czasu aż...
Przyszedł mój tata. Był na piwie ze znajomymi.
Bałam się, że jak wróci to będzie źle, ale nic takiego nie było. 
Dowiedziałam się czegoś dla mnie wesołego.
 ;-D ;-D ;-D ;-D ;-D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz