niedziela, 26 czerwca 2011

Taki wakacyjny dzień...

Niby są wakacje, a cały dzień biegania...
Spania nie miałam i w ogóle taki dzień do dupy... Ale nie cały!!
Tak koło 17:OO na rower se poszłam. 
Tak jeżdże po parku i se tak pomyślałam, że pojade do taty do pracy i on mi rower naprawi.
No i pojechałam...
NIe mogłam się doczekać, aż zobaczę pana ..., Którego bardzo lubię ;-**.
Nawet BAAAAAAAAAARDZO lubię ;-).
No i się udało. Zobaczyłam go i nawet większość czasu z nim spędziłam!
No dobra... Pa ;-*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz